"Dwumilionowa jednostka to wysokowydajny trzycylindrowy, turbodoładowany silnik benzynowy zintegrowany z zaawansowanym systemem hybrydowym Stellantis eDCT" - poinformował w czwartek Stellantis, uściślając, że chodzi o odmianę wprowadzoną tam do regularnej produkcji w lipcu tego roku.
Początki zakładu silników w Tychach sięgają końca lat 90. ub. wieku, kiedy produkcję rozpoczął tam japoński koncern Isuzu. Później zakład był wspólnym przedsięwzięciem Isuzu i General Motors, a w końcu stał się własnością GM (jako Opel Manufacturing Poland).
Dawniej fabryka wytwarzała m.in. silniki wysokoprężne do Opla, Hondy, GM Dat czy do motorówek. W 2014 r. produkcję wstrzymano, a załogę przeniesiono do fabryki GM w Gliwicach. Trzy lata później w Tychach ruszyły przygotowania do produkcji silników GM; gdy jednak Opel został przejęty przez francuską grupę PSA w 2018 r. zdecydowano, że uruchomiona zostanie produkcja silników stosowanych w autach tego koncernu.
Po wejściu w skład Grupy PSA, w 2019 r. fabryka rozpoczęła produkcję trzycylindrowych silników benzynowych PSA o pojemności 1,2 litra, nazywanych dawniej PureTech (po scaleniu koncernów FCA i PSA w grupę Stellantis trwa dalszy rozwój tej jednostki).
W czwartek Stellantis zaznaczył, że najnowsza generacja tego silnika została zaprojektowana pod kątem integracji z systemem hybrydowym Stellantis eDCT (zelektryfikowana dwusprzęgłowa skrzynia biegów). Dzięki pracy silnika w cyklu Millera - z podziałem fazy sprężania na dwie części, z których w pierwszej zawory wylotowe pozostają otwarte - ma on zoptymalizowaną wydajność cieplną, a przez to niższe emisje.
Koncern wyjaśnił, że trwałość 1,2-litrowej, trzycylindrowej, turbodoładowanej jednostki o mocy 136 KM (100 kW) oraz momencie obrotowym 230 Nm, wzmocniono poprzez zastosowanie turbosprężarki o zmiennej geometrii, a przede wszystkim łańcucha rozrządu, w miejsce problematycznego wcześniej paska w kąpieli olejowej.
Ogółem jednostka, wobec poprzednich generacji, ma zawierać 40 proc. nowych komponentów, a rozwiązanie hybrydowe Stellantisa oparte na technologii eDCT – zwiększać wydajność paliwową, z osiągnięciem do 20 proc. redukcji emisji CO2 w porównaniu z silnikiem spalinowym z automatyczną skrzynią biegów.
Jak zaznaczył cytowany w komunikacie dyrektor fabryki jednostek napędowych Stellantis w Tychach Janusz Puzoń, nowy produkt pozwala zakładowi w pełni zaangażować się w realizację multienergetycznej strategii koncernu.
Chodzi m.in. o plan strategiczny Stellantisa pod nazwą Dare Forward 2030 - mający zmierzać do dojścia w 2038 r. do zerowej emisyjności dwutlenku węgla.
Koncern podaje, że osiągnął dotąd, od początku 2024 r., 41-procentowy wzrost sprzedaży modeli hybrydowych w regionie EU30, w porównaniu do ub. roku. Grupa spodziewa się tu dalszych wzrostów, wobec rozpoczęcia sprzedaży nowego Citroëna C3 z wersją hybrydową czy Alfy Romeo Junior Ibrida.
Stellantis przypomina, że jego zakład jednostek napędowych w Tychach przeszedł w latach 2017-19 całkowitą modernizację infrastruktury produkcyjnej i technologicznej - dzięki inwestycji na poziomie 250 mln euro. Zakład zatrudnia obecnie 650 osób i działa w tzw. systemie 18-zmianowym.(PAP)
mtb/ pad/
