reklama
kategoria: Sport
10 luty 2026

Michał Niewiński: Możemy być ostatni, ale możemy być też pierwsi. W short tracku możliwe jest wszystko

fot. Rafał Oleksiewicz
– Emocje są, nie ma co ukrywać. Już czuć ten „stresik”, ale czy jest większy niż przed zwykłym startem? Myślę, że porównywalny – mówi Michał Niewiński, polski specjalista w short tracku. Rywalizacja łyżwiarzy na krótkim torze w trakcie igrzysk olimpijskich w Mediolanie rozpocznie się we wtorek.
Pierwszego dnia w planie są eliminacje na 500 metrów kobiet z udziałem Natalii Maliszewskiej i Gabrieli Topolskiej, rywalizacja mężczyzn na 1000 metrów, gdzie wystartują Felix Pigeon i Michał Niewiński, a także pełen program sztafet mieszanych – aż do finału. Atmosferę w kadrze najlepiej oddają słowa Michała Niewińskiego, największego śmieszka w reprezentacji, który nawet w olimpijskiej wiosce potrafi rozładować napięcie.

W wiosce olimpijskiej żartujemy sobie i miło spędzamy czas, dzięki czemu nie myślimy przez cały czas o tym, co za chwilę może się wydarzyć, ale nie oznacza to, że tego stresu nie ma. Trzeba pamiętać, że nie ma czegoś takiego jak złe emocje. Stres i adrenalina to narzędzia, które mają nas wkręcić na najwyższe obroty – mówi polski łyżwiarz.


Niewiński przyznaje, że to właśnie ten stan napięcia i gotowości sprawiają, że sportowcy chcą wciąż wracać na lód.

To jest trochę rutyna, ale też coś, od czego jesteśmy uzależnieni. To nas nakręca, żeby w tym sporcie trwać – tłumaczy.

W Mediolanie polska ekipa stworzyła własną przestrzeń, która pomaga zachować balans między koncentracją a luzem.

Na naszym piętrze mamy wspólny pokój kadry olimpijskiej. Jest tam świetny klimat. Spędzamy razem dużo czasu, oglądamy inne dyscypliny, kibicujemy swoim, gramy w gry – opowiada.

Nie brakuje też żartów i drobnych przekomarzań.

Każdy sportowiec uważa, że jego dyscyplina jest najcięższa i najlepsza, więc trochę się z tego śmiejemy. To oczywiście nie na serio, bardziej w żartach. Ale dzięki temu naprawdę dobrze się tu dogadujemy – podkreśla Niewiński.

Ten luz może być bezcenny w sporcie, w którym o wyniku często decydują ułamki sekund, przypadkowy kontakt czy błąd rywala.

Sam zawodnik podkreśla, że w tym sezonie przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym: radości z samego ścigania się.

Wiem, po co tu przyjechałem. To nie jest wycieczka ani zbieranie pamiątek, choć może przy okazji jakiś pin wpadnie. Przyjechałem tu walczyć o medale igrzysk olimpijskich – mówi wprost.

I dodaje, że ten cel przyświeca mu od dawna, podobnie jak całej drużynie.

Wierzę w to ja i wierzy w to cały zespół, że możemy walczyć o podium.


Jednocześnie Niewiński, wspierany przez sponsora głównego polskiego łyżwiarstwa PGE Polska Grupę Energetyczną, nie ukrywa, jak bezlitosny i nieprzewidywalny potrafi być short track.

Jedziemy na igrzyska jako jedna z dwunastu drużyn i możemy być na miejscu dwunastym, ale możemy też być pierwsi. Tu wszystko jest możliwe – zaznacza.

Dlatego kluczowe ma być podejście, skupienie się na przyjemności z jazdy i realizacji własnego planu.

Wiem, że jeśli będę czerpał radość ze ścigania, to wynik też przyjdzie – mówi.


Wtorkowe starty będą więc nie tylko sprawdzianem formy, ale i odporności psychicznej. Biegi eliminacyjne kobiet i mężczyzn oraz rywalizacja, być może aż do finału, sztafety mieszanej sprawiają, że już na samym otwarciu short track może dostarczyć Polsce wielkich emocji.

Ja i cała ekipa mocno w to wierzymy – zaznacza polski zawodnik.

PRZECZYTAJ JESZCZE
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce