reklama
kategoria: Sport
2 luty 2026

Piąte igrzyska Natalii Czerwonki. Czuć ciężar, ale ja uwielbiam takie emocje

fot. Rafał Oleksiewicz
Dla Natalii Czerwonki igrzyska olimpijskie są czymś znacznie więcej niż tylko sportowym wydarzeniem. Przed nią piąty olimpijski start – osiągnięcie, które w łyżwiarstwie szybkim należy do wyjątków. Tym razem jedzie na igrzyska nie tylko jako doświadczona zawodniczka, ale także jako olimpijska medalistka, jedna z liderek reprezentacji i chorąża polskiej kadry. – Muszę powiedzieć, że czuć ciężar imprezy, która się odbywa się raz na cztery lata, ale jest to ciężar pozytywny. Uwielbiam te emocje i czekam z niecierpliwością, a do tego uda mi się też zrealizować kolejne marzenie, czyli bycie chorążą podczas otwarcia – mówi.
Jej olimpijska historia rozpoczęła się w Vancouver w 2010 roku, gdzie była jedną z najmłodszych zawodniczek w kadrze i rezerwową w biegu drużynowym. Choć polski zespół zdobył brązowy medal to jednak Czerwonka nie otrzymała krążka, bo nie wystartowała w żadnym z biegów.  W Soczi cztery lata później to się nie powtórzyło i wróciła do kraju ze srebrnym medalu za rywalizacje w biegu drużynowym.

Ten medal to coś, co zostaje na całe życie. To był efekt wielu lat ciężkiej pracy całego zespołu. W biegu drużynowym każda z nas jedzie nie tylko dla siebie, ale dla pozostałych. To buduje niesamowitą więź – zaznacza Czerwonka,
która wywalczyła dwie kwalifikacje i w Mediolanie
wystartuje na 1000 i 1500 metrów.


Później startowała jeszcze w dwóch kolejnych igrzyskach – w PyeongChang w Korei Południowej i Pekinie w Chinach. Te starty, choć nie przyniosły medalu, utwierdziły ją w przekonaniu, że wciąż może rywalizować na najwyższym poziomie.

To są takie rzeczy, o których też trzeba głośno mówić: na Igrzyska olimpijskie jadą najlepsi. Proces całej kwalifikacji był bardzo trudny i nieoczywisty. Wielu sportowców zostaje w domu, więc ja cieszę się, że jestem wśród tych wyróżnionych i że wywalczyłam sobie to miejsce – mówi.

W jej karierze nie brakowało trudnych momentów, jak choćby potworny wypadek z 2014 roku, gdy jadąc rowerem zderzyła się z traktorem. Po długiej rehabilitacji wróciła jednak do sportu.


Jako najbardziej doświadczona spośród polskiej kadry, Natalia Czerwonka stara się wspierać olimpijskich debiutantów. Tych w ekipie z łyżwiarstwa szybkiego jest  niewielu, bo tylko dwoje – Martyna Baran i Władymir Semirunnij. Bez wątpienia dla nich olimpijska rzeczywistość będzie czymś zupełnie nowym.

Widzę w nich siebie sprzed lat. Te same emocje i ekscytacja. Najważniejsze jest to, co dzieje się na lodzie, a cała reszta to tylko tło. Muszą w to uwierzyć, wtedy będzie im łatwiej – tłumaczy.

Polskich łyżwiarzy szybkich wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna.

A jakie ma marzenia przed startem w Mediolanie?

Chciałabym, abyśmy wyrównali przynajmniej rekord z Soczi, czyli wywalczyli trzy medale olimpijskie, wrócili do Polski i sprawili, żeby Polska pokochała łyżwiarstwo szybkie jako sport zimowy numer jeden. To jest znakomita aktywność i zapraszamy wszystkich do korzystania, tym bardziej, że za oknem mocny mróz – mówi chorąża polskiej kadry.


Czerwonka w Mediolanie powalczy na dwóch dystansach. Pierwszy start, na 1000 metrów, zaplanowany jest na godz. 17.30 w poniedziałek, 9 lutego, natomiast rywalizacja na 1500 metrów odbędzie się w piątek, 20 lutego o godz. 16.30.
PRZECZYTAJ JESZCZE
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce