reklama
kategoria: Polityka
22 styczeń 2026

Hołownia: mam nadzieję, że obie kandydatki do przywództwa w Polsce 2050 wyciągną wnioski z sytuacji

zdjęcie: Hołownia: mam nadzieję, że obie kandydatki do przywództwa w Polsce 2050 wyciągną wnioski z sytuacji / Warszawa, 22.01.2026. Poseł Polski 2050 Szymon Hołownia podczas wypowiedzi dla mediów w Sejmie, 22 bm. (aldg) PAP/Tomasz Gzell
Warszawa, 22.01.2026. Poseł Polski 2050 Szymon Hołownia podczas wypowiedzi dla mediów w Sejmie, 22 bm. (aldg) PAP/Tomasz Gzell
Sytuacja w Polsce 2050 wymknęła się spod kontroli – ocenił w czwartek szef partii Szymon Hołownia. Wyraził nadzieję, że „wnioski zostaną przez obie kandydatki wyciągnięte”. Nie odpowiedział wprost, czy oznacza to apel do Pauliny Hennig-Kloski i Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz o wycofanie się z rywalizacji o przywództwo.
REKLAMA

Wicemarszałek Sejmu i ustępujący lider Polski 2050 Szymon Hołownia komentował w czwartek w Sejmie ostatnie wydarzenia w klubie parlamentarnym Polski 2050, w którym stronnicy Hennig-Kloski w rywalizacji o przywództwo w partii postanowili wybrać przedstawicieli klubu do Rady Krajowej, a posiedzenie klubu zostało zwołane przez wiceprzewodniczącą Aleksandrę Leo pod nieobecność przewodniczącego Pawła Śliza, zwolennika Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

Hołownia podkreślił podczas briefingu, że to, co się dzieje, obserwuje z „narastającym sprzeciwem”.

– To jest nadal Polska 2050 Szymona Hołowni. Nie Ryszarda Petru, nie Pauliny Hennig-Kloski, nie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – mówił. – Każdą z tych osób osobiście wskazywałem na listy, na stanowiska rządowe, moja odpowiedzialność z tym związana pozwala mi powiedzieć: stop. Ta kampania, ta polaryzacja, to rozbicie ruchu na dwa zwalczające się obozy, przesycone wzajemną agresją, nienawiścią są zagrożeniem. Nie tylko dla naszej partii, bo my jesteśmy jednym z filarów koalicji – podkreślał.

Przekonywał, że stawką jest „bezpieczeństwo i stabilność tej koalicji, bezpieczeństwo i stabilność Rzeczypospolitej”. Jeśli zaś problemy ma koalicja – mówił – to problemy ma Polska, bo większość rządowa to zaledwie 13 posłów.

Dlatego, dodał, „spór pomiędzy dwoma kilkusetosobowymi grupami, budowanie swojej siły przez polityków, za którymi stoi 20 albo 30 osób, powinny się zakończyć”.

Hołownia przekonywał też, że nie zamierza się wyrzekać odpowiedzialności za partię, którą zakładał.

Polityk powiedział, że zrezygnował z przywództwa, aby ustąpić miejsca innym, ale odpowiedzią na jego rezygnację jest chaos, znalezienie się partii na progu rozpadu i „niekończąca się brazylijska telenowela w mediach”. – To znaczy, że coś poszło nie tak. Jak coś poszło nie tak, mam prawo wyrazić swoje zdanie i dzisiaj wysłałem bardzo jasne ostrzeżenie do moich kolegów: opamiętajcie się. Stawką nie jest to, czy teraz będzie was popierać 15 czy 20 osób więcej. Ma być w Polsce 2050 spokój i porządek – apelował.

Hołownia wyraził zarazem nadzieję, że sytuacja w partii zostanie uporządkowana i doprowadzona do stabilnego przywództwa. Pytany, czy oznacza to, że chciałby sam wrócić do kierowania partią, nie zaprzeczył.

– Powrót taty jest jednym z klasycznych tekstów, którymi nasiąkamy – mówił Hołownia. – W pieśni religijnej znajdujemy taką frazę: a kiedy ojciec rozłoszczony siecze, szczęśliwy, który się do matki uciecze. Być może odwróciły się role i ja w tej sytuacji muszę być matką, nie tylko ojcem – dodał.

Przyznał, że na razie obowiązuje decyzja Rady Krajowej, że druga tura wyborów przewodniczącego powinna zostać powtórzona do 31 stycznia. Zarazem jednak „posiedzenie Rady Krajowej trwa, została ogłoszona w nim przerwa”.

Hołownia podkreślał też, że przedłużenie procesu wyborczego generuje z upływem czasu „jeszcze większy chaos i niestabilność”. – Proszę pozwolić mi wyciągać z tego wnioski – powiedział.

Dodał, że jest wielu posłów i senatorów, którzy też widzą, że sytuacja jest zła. – Proszę dać im czas, niedługi pewnie, na to, żeby efekt tego mojego apelu się pojawił – oświadczył.

Pytany, czy jego słowa oznaczają, że rywalizujące ze sobą w drugiej turze Paulina Hennig-Kloska oraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powinny się jego zdaniem wycofać z kandydowania, Hołownia odpowiedział: „Nie wiem”.

Dopytywany, czy się nadają do kierowania partią, odpowiedział, że to można poznać „po owocach”. – To są świetne panie minister, ale jeśli chodzi o to, co staje się wewnątrz ruchu, mam wrażenie, jakby jakiś mechanizm wymknął się spod kontroli, jakieś dżiny zostały wypuszczone i to jest dla Polski niebezpieczne. Obie kandydatki biorące w tej kampanii powinny wyciągnąć z tego wnioski, zmitygować się i swoje frakcje, bo to niczemu dobremu nie służy. Mam nadzieję, że takie wnioski zostaną przez obie kandydatki wyciągnięte – powiedział Hołownia.

Przyznał zarazem, że „to, co dzisiaj stało się w klubie, jest szalenie niepokojące”, zaś wiceprzewodnicząca Aleksandra Leo „wykroczyła poza swoje kompetencje”.

W poniedziałek wieczorem Rada Krajowa Polski 2050 zadecydowała, że do 31 stycznia zostanie powtórzona II tura wyborów na nowego szefa partii; zmierzą się w niej minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. (PAP)

pś/ rbk/ mhr/



Polska, Warszawa

PRZECZYTAJ JESZCZE
Zamieszczone na stronach internetowych portali działających w grupie Twoje-Miasto materiały sygnowane skrótem „PAP” objęte są ochroną polskiego i międzynarodowego prawa własności intelektualnej. Jakiekolwiek wykorzystanie tych materiałów, w tym w celu eksploracji tekstów i danych, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dotyczącymi dozwolonego użytku osobistego, jest zabronione.
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce