reklama
kategoria: Sport
19 styczeń 2026

Dwa medale Polaków ostatniego dnia ME w short tracku! Dobre wyniki przed igrzyskami!

fot. Rafał Oleksiewicz
To był zdecydowanie najlepszy dla Polaków dzień mistrzostw Europy w short tracku! Biało-czerwoni w Tilburgu wywalczyli srebrny medal w wyścigu sztafety mieszanej, a na koniec zawodów również brąz w sztafecie męskiej! – Cieszymy się z tych sukcesów, a mieszana sztafeta na pewno będzie naszym mocnym punktem podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie – mówi Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Zanim w Holandii odbyła się ostatnia sesja finałowa, polscy kibice mocno ściskali kciuki za Gabrielę Topolską, która na swoim koronnym dystansie 1500 metrów musiała przebijać się przez repasaże.

To dla mnie nowa sytuacja, bo nigdy nie startowałam w repasażach mistrzostw Europy – mówiła w sobotę nasza zawodniczka,
która oczywiście zrobiła swoje i awansowała do półfinału
najdłuższego indywidualnego wyścigu ME
prowadząc przez cały start.


Ale sesję popołudniową rozpoczął finał z udziałem Polaków, a dokładniej sztafety mieszanej, która zapowiadała walkę o medale. Ostatecznie nasza ekipa w składzie Topolska, Natalia Maliszewska, Michał Niewiński, Felix Pigeon pewnie jechała po brązowy medal, a na ostatnim wirażu wywrócił się jeden z Włochów, co sprawiło, że ostatecznie biało-czerwoni wywalczyli srebro mistrzostw Europy! Medale odebrali także Kamila Sellier i Diane Sellier, którzy startowali w ćwierćfinale.

Wydawało mi się, że ten bieg był bardzo szybki. Dobrze mi się jechało, moim kadrowym kolegom również i daliśmy niezły wyścig, chociaż… nie za wiele się w nim działo, bo nikt się za bardzo nie wyprzedzał. Ten medal oczywiście cieszy, tym bardziej, że ostatnio bardzo pracujemy nad tą sztafetą, a szczególnie na moich zmianach z Michałem. Rozmawiamy sporo ze sobą i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej, a już jest nieźle – uśmiecha się Topolska.


Następnie kibice mogli ekscytować się wyścigami indywidualnymi, a jako pierwsze w półfinale na 1500 metrów walczyły panie. Pojechały w nim wszystkie startujące biało-czerwone i to… w jednym biegu. Co ciekawe, dopiero szósta była zmęczona po sztafecie Topolska (miała tylko 12 minut przerwy pomiędzy biegami), Mazur awansowała do finału A jako druga, a Sellier otrzymała promocję po tym, jak została wywrócona przez Węgierkę. W wyścigu medalowym biało-czerwone nie stanęły na podium, chociaż warto je pochwalić za odpowiednio piąte (Sellier) i siódme miejsce (Mazur).

Na 1000 metrów mężczyzn startowali natomiast Pigeon i Niewiński. Pierwszy z nich, który dzień wcześniej wywalczył czwarte miejsce na dwukrotnie krótszym dystansie, był piąty, a Niewiński trzeci w swoim wyścigu. Żaden z nich nie awansował więc do półfinału i na tym biało-czerwoni zakończyli swój występ.

Duże nadzieje kibice pokładali także w naszych paniach, które startowały na 500 metrów, a przypomnijmy, że Mazur, Maliszewska i Sellier w komplecie zameldowały się w ćwierćfinałach. A w nich pojechały równie dobrze, bowiem również wszystkie trzy awansowały do kolejnej fazy (drugie miejsca). W półfinałach było gorąco, bowiem Maliszewska już na pierwszym okrążeniu została dotknięta przez Francuzkę Berenikę Comby i na szczęście sędziowie dostrzegli faul rywalki. Oznaczało to bezpośredni awans Maliszewskiej do finału A! Z kolei do finału B zakwalifikowały się Sellier i Mazur, które zajęły odpowiednio trzecie i czwarte miejsce w drugim z półfinałów. W “małym finale” Polki zdominowały sytuację na lodzie, bowiem wygrała Mazur, a tuż za nią na metę wpadła Sellier, a to oznacza, że zajęły szóste i siódme miejsce w Europie. Maliszewska natomiast w finale A była piąta, bowiem bardzo odczuwała ból w kostce, a kontuzji doznała w biegu półfinałowym. 

W jakimś stopniu to piąte miejsce mnie satysfakcjonuje. Lubię być w czołówce i fajnie jest wyjść na finał A i tam się pokazać. Najlepiej jest jednak wtedy, gdy mogę zaprezentować się z jak najlepszej strony, a nie tylko wyjść i spróbować coś zrobić, a jak się będzie działo coś niedobrego zdrowotnie, to odpuścić. Ale nie ma co ukrywać, że biorę teraz to, co jest. To może brzmi dość dziwnie, a ja przecież jestem piąta w Europie i to nie jest złe miejsce! Cieszę się z niego! – podkreśla Maliszewska.


Całe zawody zakończyła rywalizacja sztafetowa panów, a przypomnijmy, że w sobotę nasza ekipa wywalczyła awans do finału A. Tym razem do składu wrócił Sellier, który zastąpił wcześniej jeżdżącego Neithana Thomasa. Ponadto drużynę stworzyli Niewiński, Pigeon i Łukasz Kuczyński. Biało-czerwoni przez dłuższą część biegu walczyli o miejsca 1-3, jednak z czasem Włosi i Holendrzy odjechali naszym zawodnikom. Polacy dokończyli jednak zawody na trzeciej pozycji i odebrali brązowe medale!

Cieszymy się z medali, zarówno w mieszanej, jak i męskiej sztafecie. Chłopaki są po ciężkich kwalifikacjach do igrzysk i fajnie, że w Tilburgu pokazali dobry poziom. Liczyłem na to, że dziewczyny odbiją się w sztafecie, ale jednak pojechały podobnie, jak na World Tourze. Plan na igrzyska się nie zmienia. Naszym głównym punktem będzie sztafeta mieszana, a patrząc na indywidualne biegi, to najlepiej prezentuje się Felix i na tym się skupiamy – mówi Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy
Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. 


Mistrzostwa Europy były ostatnią imprezą przed rywalizacją olimpijską w Mediolanie. Po powrocie do Polski biało-czerwoni dostaną kilka dni wolnego, a następnie pojadą na zgrupowanie do Bormio. We Włoszech zostaną już do igrzysk, gdzie rywalizację rozpoczną 10 lutego.
PRZECZYTAJ JESZCZE
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce