Aplikacje randkowe i komunikatory zmieniają relacje międzyludzkie. Coraz mniej czasu spędzamy ze sobą na żywo
Z sondażu CBOS „Życie towarzyskie i uczuciowe młodych Polaków” opublikowanego w czerwcu 2025 roku wynika, że przedstawiciele pokolenia Z i milenialsów najczęściej preferowali kontakty twarzą w twarz ze swoimi partnerkami lub partnerami (65 proc.). Na rozmowy telefoniczne wskazało 6 proc., wiadomości 3 proc., a rozmowy wideo – 2 proc.Mamy skłonność, żeby niesprawiedliwie oceniać młodych ludzi, mówiąc, że oni teraz siedzą na smartfonach i komunikują się poprzez media społecznościowe. Pytanie, czy to rzeczywiście jest gorsza komunikacja. Nie mamy zgody co do tego – mówi agencji Newseria prof. dr hab. Małgorzata Dobrowolska, psycholog, psychoterapeutka, dyrektorka Szkoły Biznesu Politechniki Śląskiej. Oczywiście każdy człowiek potrzebuje bliskości i relacji z drugim człowiekiem, ale już w czasie pandemii nauczyliśmy się realizować te relacje poprzez technologię. Prowadzimy w ten sposób spotkania, zebrania, możemy zdalnie realizować usługi psychologiczne. Czy to jest gorsza terapia? Tak bym tego nie oceniła.
Wraz z dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji, w szczególności czatbotów, pojawia się pytanie o to, jak ona wpłynie na relacje międzyludzkie. 56 proc. badanych przez Pollster uważa, że ten wpływ będzie negatywny, bo AI utrudni wchodzenie w relacje na żywo. 44 proc. obawia się, że w przyszłości AI może tworzyć „wirtualnych partnerów”. Co więcej, 14 proc. badanych ma obawy, że może kiedyś zagrozić ich związkowi.
Ideałem by było, gdyby świat cyfrowy po prostu był połączony ze światem offline, gdzie możemy się fizycznie przytulić, z kimś spędzić czas i być w bliskości. Jest też inna potrzeba człowieka, czyli seks, ale tutaj też technologia zaczyna się mocno rozwijać – podkreśla prof. Małgorzata Dobrowolska.
Z badań przeprowadzonych w USA przez agencję Fractl wynika, że 22 proc. Amerykanów nawiązało emocjonalną więź z generatywnym czatbotem opartym na sztucznej inteligencji. 19 proc. stwierdziło, że traktuje go jako terapeutę, tyle samo jako przyjaciela, a 3 proc. jako romantycznego partnera.Mamy w psychologii tzw. efekt Elizy, który polega na tym, że kiedy rozmawiamy na przykład z ChatGPT, to mamy poczucie, że po drugiej stronie są emocje, empatia. Kiedy zaczynamy z nim dyskutować, mamy poczucie, że jesteśmy rozumiani, a technologia jest naszym towarzyszem – mówi psychoterapeutka.
Jak podkreśla, mówienie o tym, że to technologia zmienia związki w bardziej powierzchowne relacje, może być dużym uproszczeniem. Podejście do związków jest zależne od wielu czynników, co widać w obserwacji poszczególnych pokoleń.ChatGPT ze mną rozmawia, daje mi pozytywne wzmocnienia, rozumie mnie i chwali, czyli na bardzo powierzchownym poziomie jest moim kolegą, przyjacielem, pozytywnym towarzyszem, który mocno mi pomaga, bo tam nie ma krytycznego wymiaru, chyba że o niego poprosimy. Rzeczywiście więc technologia, co coraz częściej pokazują badania, jest alternatywą dla relacji w prawdziwym życiu – uważa prof. Małgorzata Dobrowolska.
Jak wynika z rocznika demograficznego 2025 przygotowanego przez GUS, w 2024 roku doszło do 57 463 rozwodów. Najwięcej, bo 11 968 dotyczyło małżeństw ze stażem między pięć a dziewięć lat, najmniej natomiast tych trwających 25–29 lat (4257), a także trzydziestoletnich i dłuższych związków małżeńskich (5559). Spośród małżeństw o stażu do czterech lat 9577 zakończyło się rozwodem w 2024 roku.Mamy skłonność do mówienia o tym, że młodzi ludzie mają krótkotrwałe, bardzo płynne związki. Podchodzimy do tego trochę negatywnie, a w tym jest głębszy sens. Pokolenie moich rodziców mówiło o tym, że wszystkie brudy pierze się w domu. Ktoś powie, że te związki były trwałe, ale też nie mówiło się o tym, że była tam przemoc, że było trudno. Czyli niezależnie od tego, z kim byłem, czy byłem szczęśliwy, czy nie, raczej dążyło się do tego, żeby być w trwałym związku – mówi dyrektorka Szkoły Biznesu Politechniki Śląskiej.
W raporcie „Anatomia relacji. O związkach twarzą w twarz” 20 proc. badanych wskazało, że ich partner zbyt dużo czasu spędza w pracy, przez co zaniedbuje relacje. 17 proc. wskazało odwrotnie – że to oni mają mało czasu dla swojej drugiej połówki z powodu obowiązków służbowych. Podobny odsetek twierdzi, że trudno im utrzymać równowagę między życiem prywatnym i zawodowym.
Z kolei o moim pokoleniu mówi się „work hard”, czyli pracuj mocno. Mówi się też o tym, że mamy mocną dysproporcję pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. Wartości związane z karierą, dorabianiem wynikały z socjologicznych potrzeb i okoliczności zewnętrznych – tłumaczy ekspertka. Nasze związki były też mocno oparte na tych wartościach, czyli wspólnym kredycie, dzieciach. Dla nas balans relacji społecznych i zawodowych był zaburzony, bo zawsze ważniejsza była praca. Trendem było, żeby wyglądać na zajętego, „look busy” i wtedy nie trzeba było aż tak bardzo być w fizycznej relacji i poświęcać dużo czasu własnym dzieciom, partnerkom czy partnerom.
Z cytowanego sondażu CBOS wynika, że wśród przedstawicieli pokolenia Z (18–29 lat) 44 proc. było wolnych. Wśród milenialsów (30–44 lata) odsetek ten wyniósł już tylko 21 proc. Ponadto 35 proc. singli w wieku 18–44 lat szukało poważnego związku, jednak prawie tyle samo nie było zainteresowanych żadną relacją (32 proc.). 28 proc. natomiast było otwartych zarówno na krótkie, jak i poważne związki. Częściej to kobiety niż mężczyźni przyznają, że nie są zainteresowane żadną relacją – odpowiednio 38 proc. i 27 proc.Pokolenie Z to już nie jest pokolenie „work hard”, tylko „work smart” i ono bardzo dba o balans. Oprócz pracy jest jeszcze życie rodzinne, ale też życie prywatne – w takim znaczeniu, że jest potrzebny czas na samorealizację – podkreśla psychoterapeutka. Młodzi ludzie są mocno sfokusowani na siebie, na hedonizm. Chcemy, żeby było przyjemnie, więc jak się pojawia coś trudnego w związku, to mamy skłonność do zrywania relacji. Jak jest trudno w pracy, to zamiast próbować to jakoś rozwiązywać, po prostu idziemy gdzie indziej. Inny trend to singularyzacja.
Mamy jeszcze pokolenie alfa, które teraz dopiero się budzi, i o nich się mówi „work meaning”, czyli żyj i pracuj sensownie. Przewiduje się, że oni będą zwracać uwagę na to, co jest dla nich ważne, po co to robią, szukają poczucia sensu i będą dobierać partnerów, którzy będą mieli podobnie jak oni – mówi prof. Małgorzata Dobrowolska. Jeszcze młodsze pokolenie beta określane jest jako „work hybrid”, czyli pracuj i żyj w hybrydzie, w relacji z technologią, z innym sposobem komunikowania się. Każde pokolenie będzie miało trochę inny styl w nawiązywaniu i realizowaniu relacji. I dobrze by było, żebyśmy popatrzyli przez ten pryzmat, oceniając, że to jest pewne otoczenie, trend związany nie tylko z wiekiem, ale też z otoczeniem społecznym.



