reklama
kategoria: Sport
10 luty 2026

Biathlonistki AZS AWF Katowice poprowadziły olimpijską reprezentację Polski do historycznego wyniku!

fot. Rafał Oleksiewicz
Kamila Żuk i Natalia Sidorowicz miały ogromny wpływ na końcowy wynik polskiej sztafety mieszanej w biathlonie, która podczas trwających igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo zanotowała historyczny wynik. Biało-czerwona ekipa zajęła dziewiąte miejsce i jest to najlepszy rezultat naszej kadry w najważniejszej imprezie czterolecia. – Czuję magię tych zawodów – przyznaje Sidorowicz, dla której są to pierwsze igrzyska w karierze.
Pierwszym startem naszych biathlonistów w Anterselvie, gdzie zaplanowano rywalizację w tej dyscyplinie, była sztafeta mieszana. Polacy stanęli na starcie w składzie Konrad Badacz, Jan Guńka, Kamila Żuk i Natalia Sidorowicz, a przypomnijmy że dwójka ostatnich sportowców reprezentuje na igrzyskach AZS AWF Katowice (Żuk wciąż studiuje też na tamtejszej uczelni, a Sidorowicz jest jej absolwentką). Polacy pobiegli bardzo ambitnie i równo, choć Sidorowicz na ostatniej zmianie odrabiała straty i wyprzedzała rywalki. Dzięki temu ostatecznie Polacy zajęli dziewiąte miejsce, które jest najlepsze w historii polskiej mieszanej sztafety na igrzyskach!

Każdy z nas może śmiało powiedzieć, że coś mógł zrobić lepiej. Koniec końców jest to jednak dobry wynik, bo wyciągnęliśmy to dziewiąte miejsce i myślę, że mamy się z czego cieszyć – podkreśla Sidorowicz, która na przełomie roku
borykała się z kontuzją pleców.

Jest już lepiej, zdarzy mi się dyskomfort, ale już łagodny i udaje mi się z tym radzić, dzięki czemu z tych startów chcę wyciągnąć jak najwięcej. 


Również Żuk podkreśla, że Polacy mogą być zadowoleni, ale jednocześnie czują niedosyt, bowiem potencjał na dobry wynik był bardzo wysoki.

Rywale też dawali nam szanse, jednak ich nie wykorzystywaliśmy. Ale jak na pierwszy start na igrzyskach w tak młodym składzie, to miejsce jest naprawdę dobre. Liczę, że jeszcze podczas tej imprezy będziemy mieli wiele powodów do świętowania – podkreśla azetesiaczka.


O ile dla Żuk są to już trzecie igrzyska, to Sidorowicz debiutowała na najważniejszej imprezie czterolecia. Dla obu naszych zawodniczek zawody w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo to jednak wyjątkowy czas.

Gdy tutaj przyjechałam, to nie było aż takiego stresu, ale gdy wyszłam z tunelu i zobaczyłam tę ogromną trybunę, to poczułam, że nie jestem na zwykłym Pucharze Świata. Czuję tę magię – mówi Sidorowicz, a Żuk dodaje, że te igrzyska
też mają dla niej ogromne znaczenie.

Czuję niesamowitą ekscytację i duży spokój. Te igrzyska różnią się od Pjongczangu, gdzie byłam rezerwową, choć wystartowałam w sztafecie mieszanej czy Pekinu, kiedy mieliśmy pandemię. Chciałabym, żeby te igrzyska były wyjątkowe – mówi.


Teraz nasze zawodniczki wystartują jeszcze w biegach indywidualnych i marzą im się kolejne dobre występy oraz awans do biegu masowego, w którym pobiegnie jedynie elite.

Muszę skupić się przede wszystkim na lepszym strzelaniu, bo ostatnio mam gorszy moment strzelecki w pozycji leżącej. Nie mam marginesu błędu, to mnie stresuje. Liczę jednak, że na kolejnych treningach znajdę na to sposób i poprawię ten element – kończy Żuk.

PRZECZYTAJ JESZCZE
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce