Karina Kozłowska jedyną reprezentantką Polski na halowe Mistrzostwa Europy w łucznictwie. Chcę wrócić z medalem!
Myślę, że rok 2025 był niezły, jeśli chodzi o wyniki – mówi Kozłowska.
Po długiej przerwie był to sezon wracania do formy. Najważniejszy był dla mnie start w mistrzostwach świata i co prawda nie zajęłam wysokiego miejsca, to sporo się nauczyłam i wyciągnęłam wnioski.
Kozłowska wciąż pozostaje w czołówce polskiego łucznictwa i po krótkim odpoczynku rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu.
Na wakacje niestety nie pojechałam, ale porządnie odpoczęłam spacerując po górach, a do tego dodałam trochę siłowni i basenu. Jestem też na ostatnim roku studiów, więc skupiłam się na nauce i pisaniu pracy dyplomowej – opowiada.
Aktywny wypoczynek był też podwaliną do przygotowań do łuczniczego sezonu halowego, który dla Kozłowskiej jest równie ważny. Choć zimowe przygotowania mają swoją aurę, bowiem w hali treningowej jest zimno, zawodniczka doskonale sobie radzi z niskimi temperaturami
Aktywnie zaczęłam przygotowywać się w grudniu, ale już od końca października strzelałam na 18 metrów. Trochę inaczej się strzela, kiedy tarcza jest blisko i nie ma wiatru. Lubię jednak halowe zawody. To pomaga bardziej dopracować technikę strzału i przypomnieć sobie niektóre drobiazgi podczas strzelania, które mają duży wpływ na wyniki – mówi Kozłowska.
Ubieram się cieplej, zawsze mam gorącą herbatę w termosie. Staram się też dogrzewać jak najwięcej, bo boję się, że mogę zachorować w nie najlepszym momencie – uśmiecha się Kozłowska.
W sezonie halowym nie było wielu zawodów i tak naprawdę… on się już kończy. W lutym odbędą się mistrzostwa Europy w Bułgarii, a w marcu czekają nas już pierwsze zawody na 70 metrów, gdzie zaczniemy przygotowywać się pod starty letnie.
Warto podkreślić, że podczas Halowych Zawodów Kontrolnych Kadry Narodowej PZŁucz, które były jednocześnie kwalifikacjami na mistrzostwa Europy, zawodniczka InPost Sport Teamu jako jedyna kobieta uzyskała wymagany wynik (570 punktów) do wyjazdu na mistrzostwa Europy w Bułgarii. W Płowdiw będzie więc startowała tylko indywidualnie i jako jedyna Polka.
Niestety wśród seniorek tylko ja pojadę na mistrzostwa Europy – rozkłada ręce Kozłowska.
Myślę, że mogłybyśmy mieć większe szanse na medal w drużynie, ale indywidualnie dam z siebie wszystko. Chcę strzelić dobrze w kwalifikacjach, by mieć większe szanse w pojedynkach i wygrać najwięcej, jak się da.
W sezonie 2026 Kozłowska chce skupić się przede wszystkim na mistrzostwach Europy, które zaplanowano w maju. Halowe mistrzostwa Europy mają być więc tylko przystankiem i mocnym przygotowaniem do docelowej imprezy, w której chciałaby stanąć na podium. Co ciekawe, od tego sezonu reprezentanci Polski będą pracować z nowym trenerem, bowiem Koreańczyka Baeka Woong-ki zastąpił Serhiey Antonov.
Poprzedni szkoleniowiec był dobry, sporo się od niego nauczyłam i dobrze mi się z nim pracowało. Myślę jednak, że z nowym trenerem pójdzie nam jeszcze lepiej. Jest bardzo doświadczony i zaangażowany w to, żeby podnieść poziom naszej reprezentacji. Liczę na dobrą współpracę i że pomoże mi się jeszcze bardziej rozwinąć – kończy Kozłowska.




