Mateusz Sochowicz na igrzyskach chce jeszcze pokazać się z dobrej strony. Szukamy rozwiązania na sztafetę
Od początku nie siedziała mi szczególnie ta górna część toru – mówi.
Niestety za bardzo zagłębiałem się w poszukiwanie prędkości i jej nie znalazłem. Nie ukrywam, że przyjechałem tutaj z większymi oczekiwaniami, niż wynik, który osiągnąłem. Mam nadzieję, że w sztafecie sobie odbijemy.
Sochowicz ma na myśli czwartkowy start polskiej sztafety mieszanej, choć trzeba przyznać, że inni z biało-czerwonych również mają problem z torem, który w Cortinie d’Ampezzo jest naprawdę specyficzny.
Nie jestem w tym odosobniony, że nam nie jedzie. Mamy więc trochę kalkulacji czy na pewno uda się pojechać na dobre miejsce. Tym bardziej, że ekipom, z którymi zawsze wygrywamy, czyli między innymi Ukrainie, Rumunom czy Chinom to jednak wychodzi. Mam jednak nadzieję, że sobie poradzimy – podkreśla zawodnik.
A o co chodzi z problemami z torem? Profile tak naprawdę są zrobione pod bobsleje i to dużych gabarytów, na takie czwórki. To ma znaczny wpływ na przejazd w saneczkarstwie. Inne nacje są objeżdżone na takich torach, my niestety nie. Szukamy jednak rozwiązania i mam nadzieję, że je znajdziemy.
Warto dodać, że po przejazdach Sochowicza w jedynce, wylał się na niego hejt. Wielu internautów wypominało mu słaby wynik.
Na szczęście jestem na to uczulony, bo wcześniej dostało mi się między innymi na igrzyskach w Pjongczangu – mówi nasz zawodnik.
Ale proszę mi wierzyć, że to nie jest tak, że czekamy na igrzyska, żeby pojechać sobie w góry. Możemy to zrobić prywatnie i pójść sobie na rekreacyjną wspinaczkę. Tutaj przyjechaliśmy wywalczyć określony wynik i każdy stara się zjechać najlepiej, jak potrafi. Wszyscy jednak szukają dobrego ślizgu i konkurencja jest spora. Nie zawsze da się wygrywać.
Sochowicz to doświadczony olimpijczyk i otwarcie przyznaje, że magia igrzysk już w jego przypadku nie działa, a on sam docenia inne aspekty zawodów na całym świecie.
Jestem przede wszystkim zadowolony, że igrzyska są w Europie, a tor jest blisko wioski i nie musimy daleko dojeżdżać – opowiada.
Łóżka też są wygodne, jedzenie dobre, więc to kolejne plusy. To są takie niuanse, które doświadczony zawodnik doceni, a “świeżak” niekoniecznie – uśmiecha się saneczkarz AZS AWF Katowice.




