reklama
kategoria: Sport
5 luty 2026

Damian Żurek: Nie mam obaw, jestem spokojny. Wizualizuję sobie olimpijski start, ale nie dmucham balonika

zdjęcie: Damian Żurek: Nie mam obaw, jestem spokojny. Wizualizuję sobie olimpijski start, ale nie dmucham balonika / fot. nadesłane
fot. nadesłane
– Wizualizuję sobie start na igrzyskach, ale z dużym spokojem. Nie poruszamy tematu medali, nie dmuchamy balonika, bo to nie ma sensu – mówi Damian Żurek, najszybszy z polskich sprinterów, jeden z kandydatów do medalu w łyżwiarstwie szybkim podczas rozpoczynających się w piątek igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo.
Dwukrotny mistrz Europy sprzed kilku tygodni z Tomaszowa Mazowieckiego, który na igrzyskach zadebiutował przed czterema laty, notuje znakomity sezon, mając na koncie m.in. medale zawodów Pucharu Świata i zajmując drugie miejsce w klasyfikacji generalnej na dystansach 500 i 1000 metrów. Polak podkreśla, że do Mediolanu pojechał spokojny i liczy na dobry występ.

Nie pojawiają się żadne obawy, jestem spokojny. Trener Artur Waś ma wszystko ułożone i wiem, że będę w docelowej formie na igrzyskach. Przed mistrzostwami Europy mocno trenowaliśmy, więc podwójne mistrzostwo Europy zdobyłem nie będąc w docelowej formie. Nie da się wszystkiego zrobić na hurra, ze spokojem rok po roku pracowaliśmy i zyskiwaliśmy miejsca w czołówce. To jest wszystko zaplanowane i ze spokojem patrzymy w przyszłość. Wiemy, że jeżeli przejedziemy bardzo dobrze technicznie i taktycznie nasze biegi to jesteśmy w stanie walczyć o medale, ale, tak jak powtarzam, nie dmucham bańki i ze spokojem patrzę w przyszłość – mówi Żurek,
wspierany przez sponsora głównego polskiego łyżwiarstwa
PGE Polską Grupę Energetyczną.


Panczenista Pilicy Tomaszów Mazowiecki na igrzyskach zadebiutował cztery lata temu w Pekinie. To były szalenie trudne igrzyska, rozgrywane w czasie pandemii COVID-19. Żurek tuż przed startem zresztą zachorował i z tego powodu nawet przyleciał do Pekinu później, niż było to planowane.

Sam start wspominam pozytywnie, ale emocje, które towarzyszyły mi przed samymi igrzyskami, już nie. Było dużo łez, dużo emocji i dużo straciłem zdrowia przed tamtymi igrzyskami. Gdy jednak przyjechałem do wioski olimpijskiej i poczułem klimat igrzysk to odżyłem i tak naprawdę wystarczyły mi dwa dni, żeby dobrze się zaprezentować, bo po takim stresie to jedenaste miejsce brałem w ciemno i byłem przeszczęśliwy – wspomina.

To jedenaste miejsce Żurek zajął na 500 metrów, a na dwukrotnie dłuższym dystansie był trzynasty.

Z optymizmem do startu nie tylko Żurka, ale również pozostałych polskich panczenistów w tegorocznych igrzyskach jest prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Rafał Tataruch.

Zrobiliśmy przez ostatnich osiem lat bardzo dużo, żeby ci zawodnicy byli na szczytach wszystkich możliwych rankingów i mam nadzieję, że tak samo będzie podczas igrzysk olimpijskich. Oni znają swoją wartość i pojadą, mam nadzieję, z chłodną głową po tym lodzie, bo pamiętajmy, że czas igrzysk olimpijskich to jest ogromna presja. Często faworyci nie dają rady z udźwignięciem tego dużego obciążenia – podkreśla szef Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.


Polscy łyżwiarze szybcy rywalizację olimpijską w Mediolanie rozpoczną 9 lutego. Dwa dni później po raz pierwszy na torze pojawi się Damian Żurek, który, razem z Markiem Kanią i Piotrem Michalskim będzie walczył na dystansie 1000 metrów. Kolejny raz trójkę polskich sprinterów kibice zobaczą 14 lutego, gdy zaplanowana jest rywalizacja na 500 metrów.
PRZECZYTAJ JESZCZE
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce