Umorzone postępowanie w sprawie, którą Kaczyński wytoczył Kaliszowi
Barbara Skrzypek, wieloletnia współpracowniczka prezesa PiS zmarła w 15 marca ub. roku. Kilka dni wcześniej była przesłuchiwana w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym powiązanej z PiS spółki Srebrna. Przesłuchanie w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie prowadziła prok. Ewa Wrzosek. Politycy PiS wiązali śmierć Skrzypek z jej przesłuchaniem i stresem, który mu towarzyszył, a także z niedopuszczeniem do udziału w przesłuchaniu jej pełnomocnika.
Komentując te wydarzenia 18 marca Ryszard Kalisz w internetowym kanale „Super Expressu" powiedział, że mec. Jacek Dubois mówił, iż Barbara Skrzypek wyszła spokojna z przesłuchania i że on "mecenasowi Dubois wierzy". Mec. Dubois brał udział w przesłuchaniu jako pełnomocnik austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, który ma status pokrzywdzonego w śledztwie dotyczącym spółki Srebrna.
Kalisz zaznaczył, że sam Kaczyński poinformował, że Barbara Skrzypek spotkała się z nim. Powołując się na znajomość „życia adwokackiego" i życia „mentalnego świadków" Kalisz mówił, że kiedy Barbara Skrzypek „powiedziała co zeznała, to wtedy Jarosław Kaczyński uzmysłowił jej co powiedziała, i że powiedziała przeciwko niemu". „W związku z tym Kaczyński dzisiaj, czy wczoraj mówił o tym, że ten protokół (z przesłuchania - PAP) jest sfałszowany, a pewnie znając emocje - bo wszyscy Polacy znają stan emocjonalny Kaczyńskiego - on jej coś na ten temat powiedział. Ja nie wyciągam z tego żadnych wniosków, ja tylko mówię o moich przypuszczeniach wynikających z mojego doświadczenia" - stwierdził Kalisz na kanale „Super Expressu".
"Nie ma zgody na taką podłość. To powinien być koniec publicznej aktywności Ryszarda Kalisza i mam nadzieję, że będzie" - napisał w odpowiedzi prezes PiS na platformie X. Zapewnił jednocześnie, że z Barbarą Skrzypek po jej wyjściu z prokuratury rozmawiał „jedynie krótko przez telefon o tym, że źle się czuje, a nie o treści jej zeznań".
Kaczyński zapowiedział wówczas, że skieruje "pozew o ochronę dóbr osobistych, prywatny akt oskarżenia z tytułu pomówienia, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa ujawnienia tajemnicy śledztwa, a także zawiadomię izbę adwokacką o możliwym delikcie dyscyplinarnym".
W czwartek w warszawskim sądzie odbyło się posiedzenie pojednawcze w tej sprawie oraz posiedzenie w przedmiocie rozpoznania wniosku oskarżonego o umorzenie postępowania. Posiedzenie toczyło się z wyłączeniem jawności.
Następnie sędzia Piotr Nowak zarządził przerwę, po której ogłosił postanowienie. Sąd zdecydował umorzyć sprawę i obciążyć prezesa PiS kosztami postępowania sądowego. Ze względu na wyłączoną jawność, sędzia ustnego uzasadnienia umorzenia sprawy.
- Wyraziłem opinię z zastrzeżeniem, iż mówię ją jako adwokat z doświadczeniem od 1987 roku. (...) Cała ta moja wypowiedź była opinią adwokacką, gdzie powiedziałem, że z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli przesłuchiwany jest podwładny osoby w stosunku, do której toczy się postępowanie, to ta osoba pierwsze, co robi po wyjściu z prokuratury zawiadamia swojego przełożonego, a dla Pani Skrzypek przełożonym był Jarosław Kaczyński - mówił po wyjściu z sali rozpraw Kalisz.
Jarosław Kaczyński nie pojawił się w sądzie.
5 grudnia ub. roku Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga poinformowała, że umorzone zostało śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci Barbary Skrzypek. Ustalono, że nie doszło do działań osób trzecich, zgon nastąpił w wyniku zawału, a stres związany z przesłuchaniem nie miał wpływu na jej śmierć. (PAP)
akuz/ mark/
Polska, Warszawa




