Historyczne ME w Tomaszowie! Dziesięć medali polskich panczenistów, drugi tytuł Żurka!
W niedzielę worek z polskimi medalami rozwiązała drużyna kobiet, w której trener Roland Cieślak postawił na Zofię Braun, Magdalenę Czyszczoń i Natalię Jabrzyk. Zawodniczki nie zawiodły i pokonując Niemki w swojej parze, zapewniły sobie brąz ME! Złoto wywalczyły Holenderki (Sanne in 't Hof, Evelien Vijn, Kim Talsma), a srebro (Fran Vanhoutte, Indra Van Elst, Sandrine Tas). Sponsorem głównym Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.
Przed biegiem nie skupiałyśmy się na tym, żeby zdobyć medal, a żeby dobrze przejechać dystans w grupie i przekazywać sobie energię. To było kluczowe dla nas, żeby maksymalnie wykorzystać potencjał, który testujemy na treningach – mówiła Jabrzyk, zawodniczka miejscowej Pilicy,
która nie ukrywała radości, że tak ważna impreza jak ME
jest rozgrywana w jej rodzinnych stronach.
To duże wydarzenie dla nas i cieszę, że organizacja ME jest na wysokim poziomie, a na trybunach pojawiły się znajome twarze. Kibiców było naprawdę dużo, a dźwięk z trybun niósł nas do samej mety – dodała 24-latka.
Bardzo cieszę się z tego brązowego medalu, to mój pierwszy krążek ME. Przez cały sezon trenowałyśmy pod bieg drużynowy w różnych ustawieniach. Oczywiście, inaczej się startuje podczas pełnych trybun i dzisiejszy doping kibiców nas uskrzydlił – podkreślała z kolei Czyszczoń.
Kolejnym z Polaków, który w niedzielę stanął na podium ME w Tomaszowie, był Władimir Semirunnij. W rywalizacji na 1500 m 22-latek, który w sobotę został mistrzem Europy na dystansie 5000 m, po znakomitym finiszu wpadł na metę z najlepszym czasem (1:46.503) i niemal do samego końca przewodził stawce. Z pierwszej pozycji zrzucił go jedynie Norweg Peder Konsghaug (1:46.086), czyli aktualny mistrz świata. Brąz przypadł Holendrowi Timowi Prinsowi (1:46.616). Semirunnij nie krył satysfakcji ze srebra ME, wywalczonego w mocnej stawce. Drugi z Polaków, Szymon Wojtakowski, zajął piętnaste miejsce (1:49.250).
Im cięższy lód, tym mogę być bliżej najlepszych na świecie, bo wiem, jak radzić sobie w takich warunkach. Potrzebuję więcej praktyki jazdy na szybkich torach, ale ten dzisiejszy wynik jest super dla mnie – mówił Semirunnij, dwukrotny medalista
zeszłorocznych MŚ w Hamar.
Dwie Polki uplasowały się za to w pierwszej dziesiątce rywalizacji na 1000 m. Siódma była Natalia Czerwonka (1:17.464), miejsce niżej uplasowała się Karolina Bosiek (1:17.964), a jedenastą lokatę zajęła Iga Wojtasik (1:18.784). Nową mistrzynią Europy na 1000 m została Czeszka Nikola Zdráhalova (1:16.068), a pozostałe miejsca na podium obsadziły Holenderki Chloé Hoogendoorn (1:16.341) i Isabel Grevelt (1:16.377).
Na torze zostawiłam płuca, serce i nogi. Jestem zadowolona, że tak duże grono kibiców z mojej akademii przyjechało mnie dopingować. Nie zawsze trzeba wygrać, żeby się cieszyć i dawać tę radość – zaznaczała Czerwonka, dla której był to ostatni start
przed polską publicznością.
Po sezonie olimpijskim i udziale w swoich piątych igrzyskach 37-latka ponownie zawiesi łyżwy na kołku.
Na pewno jestem szczęśliwa, spełniona i zadowolona, bo pokazałam się z bardzo dobrej strony. Wywalczyłam piąte miejsce na 1500 m, gdzie tak naprawdę w październiku jechałam ten dystans o cztery sekundy wolniej. Daje mi to poczucie spełnienia – dodała brązowa medalistka olimpijska w drużynie
z igrzysk z Soczi.
W ostatnim dniu ME w Tomaszowie znów błyszczał Damian Żurek, który udowodnił, że na dystansie 500 m należy do ścisłego światowego topu i trzeba go wymieniać w gronie najpoważniejszych kandydatów do olimpijskich medali. 26-letni panczenista Pilicy Tomaszów Mazowiecki zdobył złoto dzięki wygranej w dziewiątej parze z Norwegiem Bjørnem Magnussenem. Żurek objął prowadzenie (34.525), strącając z pierwszego miejsca innego z Polaków i późniejszego wicemistrza Europy. Marek Kania (34.821), bo o nim mowa, w swoim pojedynku pokonał kolegę z reprezentacji, Piotra Michalskiego (35.536), który zajął dziewiąte miejsce. Brąz na 500 m wywalczył Magnussen (35.123).
Cieszę się, że przed własną publicznością pokazałem się z jak najlepszej strony i dwa złote medale ME wiszą na mojej szyi. To przeszczęśliwe, że mogę zdobywać medale dla Polski i dla Wojska Polskiego, jestem z tego dumny. W tym sezonie pokazywałem, że potrafię sobie radzić z presją i praca, którą wykonałem z psychologiem, dają efekty – mówił Żurek, dla którego to pierwszy
indywidualny medal ME na tym dystansie.
Ten przystanek do igrzysk w Mediolanie wyszedł bardzo dobrze. Trzy starty, dwa medale, więc jestem naprawdę zadowolony. Troszkę rzeczy jest do poprawy, ale to są szczegóły, nad którymi będziemy pracować z trenerem. A przegrać z Damianem to prawie jak wygrać. Dwaj Polacy na dwóch pierwszych miejscach? Jakby taki wynik był na igrzyskach, to nie miałbym na co narzekać – dodał Kania, dla którego to drugi medal ME na 500 m,
albowiem przed dwoma laty w Heerenveen był trzeci.
Zmagania w ramach ME w Tomaszowie Mazowieckim zakończyły biegi masowe, w których nie zabrakło Polaków. Nieoczekiwanie do samego końca o medal biła się debiutująca w międzynarodowej rywalizacji z seniorkami Hanna Mazur. Polka do ostatnich metrów liczyła się w walce o podium w kobiecym mass starcie i ostatecznie zajęła czwarte miejsce. Medalu nie ma, ale jak zapewniała 17-latka, nie czuje zawodu z tego tytułu. Jabrzyk, druga z Polek w tej konkurencji, była dziewiąta. Złoto wywalczyła Dunka Sofia Thorup, srebro – Włoszka Francesca Lollobrigida, a brąz – Belgijka Fran Vanhoutte.
Jestem strasznie zadowolona. Debiutuję w tak ważnej imprezie i zajmuję czwarte miejsce, przecież to jest świetny wynik. Niczego nie żałuję z tego biegu, podobało mi się, jak go pojechałam. Lepszego debiutu nie mogłam sobie wymarzyć – podsumowała Mazur.
W męskim biegu masowym triumfował Belg Bart Swings przed Holendrem Bartem Hoolwerfem i Włochem Andreą Giovanninim. Trzynasty był debiutujący w ME 20-letni Mateusz Śliwka, a tuż za nim uplasował się Marcin Bachanek.
Niedzielna rywalizacja w tomaszowskiej Arenie Lodowej zgromadziła komplet dwóch tysięcy kibiców, którzy żywiołowo dopingowali naszych panczenistów. Podziwu z przejazdów naszych łyżwiarzy szybkich z toru długiego nie krył m.in. Piotr Lisek, który wraz z Robertem Soberą, innym znakomitym tyczkarzem, zawitał na trybuny Areny Lodowej.
Mistrzostwa Europy zrobiły na mnie spore wrażenie. Jak jest okazja, to staram się wychodzić z dziećmi na łyżwy, a latem na łyżworolki. Prędkości tutaj są takie, że mój mózg tego nie ogarnia, naprawdę robi to wrażenie – zachwycał się Lisek,
trzykrotny medalista MŚ i trzykrotny uczestnik igrzysk olimpijskich,
który w lutym będzie ściskał za sukcesy polskich panczenistów w Mediolanie.
Reprezentacja Polski pewnie wygrała klasyfikację medalową ME w Tomaszowie. Biało-Czerwoni wywalczyli aż dziesięć medali (6 złotych – 3 srebrne – 1 brązowy). Druga była Norwegia (3-0-3), a trzecia Holandia (1-5-5).
Można powiedzieć, że nasi zawodnicy byli sportowo bardzo niegościnni, ale na tym to wszystko polega. Na swoim terenie mieli dodatkową moc w postaci kibiców i rodzin. Dziesięć medali to historyczny moment dla naszej reprezentacji, nigdy tylu nie wypracowaliśmy, co pokazuje że jesteśmy łyżwiarską potęgą. To dobry prognostyk przed igrzyskami olimpijskimi, mając oczywiście z tyłu głowy, że do Mediolanie przyjadą też zawodnicy z Ameryki Północnej czy Azji. Będzie się jeszcze działo – zapewniał Rafał Tataruch,
prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
To wymarzony start w ME. W zasadzie niemal we wszystkich konkurencjach wśród mężczyzn zdobywaliśmy medale. Nie spodziewaliśmy aż tak dużego dorobku, ale cieszymy się z tego, bo to dobre przygotowanie pod igrzyska. ME to start etapowy pod Mediolan. Przyjmuję ze spokojem te medale, tak samo jak trenerzy, ale oczywiście cieszymy się ze świetnych występów naszych zawodników – wskazywał z kolei Konrad Niedźwiedzki,
dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
ME na dystansach w Tomaszowie Mazowieckim były pierwszą z dwóch imprez, jakie czekają polskich panczenistów przed startem w zimowych igrzyskach olimpijskich. Za niespełna dwa tygodnie w niemieckim Inzell rozpocznie się piąty, finałowy Puchar Świata (23-25 stycznia). Olimpijska rywalizacja panczenistów w Mediolanie zacznie się w sobotę, 7 lutego, od biegu kobiet na dystansie 3000 m, a zakończy dwa tygodnie później na zmaganiach w mass starcie.




