Pigeon z awansem, Niewiński i Topolska odpadli. Zmienne szczęście polskich olimpijczyków w short tracku
To był naprawdę trudny wyścig od samego początku. Myślę, że każdy bieg był bardzo wymagający i tak naprawdę miałem jedno zadanie, czyli musiałem znaleźć się w pierwszej dwójce. Czułem go na każdym wirażu, próbował mnie wyprzedzić i jestem pod wrażeniem, że potrafiłem się skupić i obronić pozycję aż do samej mety – mówił urodzony w Kanadzie reprezentant Polski.
Z kolei Niewiński do końca musiał czekać na wyniki innych biegów, bo do mety przyjechał jako trzeci i mógł liczyć na awans. Niestety, spora liczba upadków w innych biegach sprawiła, że sędziowie przyznali awans trzem zawodnikom i Polak nie dostał się do ćwierćfinału.
Spotkała mnie podobna historia jak naszą sztafetę mieszaną. Niestety, bywa i tak. Ta pięćsetka była trochę „na dziko”. Startujemy tu co drugi dzień, więc praktycznie nie ma czasu na trening. Nie przejechałem wielu kółek na maksymalnej prędkości i czułem, że brakuje mi płynności oraz zapasu. Te okrążenia nie były takie, jakbym chciał. To było pewne utrudnienie, choć oczywiście nie usprawiedliwienie, bo wszyscy są w podobnej sytuacji – mówił Niewiński,
wspierany przez sponsora głównego polskiego łyżwiarstwa
PGE Polską Grupę Energetyczną, który poniedziałkowym występem
zakończył swoje występy na igrzyskach w Mediolanie.
Mediolan zapamiętam jako mieszankę dobrych i trudnych chwil. To był moment pełnej akceptacji, że w naszym sporcie wszystko może się wydarzyć. Nawet idealny bieg i „dzień konia” nie gwarantują wysokiego miejsca. Taka jest specyfika short tracku, czyli dużo przypadku, upadków, zmiennych. Było jednak mnóstwo pięknych emocji – choćby oglądanie naszych panczenistów z toru długiego, konkursów skoków czy historycznego medalu Łotysza Robertsa, z którym trenujemy. Najbardziej szkoda mi sztafety mieszanej, ale to trzeba przełknąć i iść dalej – podsumował Niewiński.
W środę jedynym reprezentantem Polski na dystansie 500 metrów w ćwierćfinale będzie zatem Pigeon.
W kolejnym starcie chcę podejść do tego z takim samym nastawieniem jak dziś, czyli zachować spokój i dobrze jechać na łyżwach. Jeśli uda mi się dobrze wystartować i pojechać płynnie, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jest dużo upadków, dużo wyprzedzania, każdy chce awansować do następnej rundy, więc zachowam chłodną głowę i dam z siebie wszystko – zaznaczył.
I dodaje, że znakomicie czuje się w polskiej ekipie olimpijskiej i na samych igrzyskach.
To naprawdę niesamowite, atmosfera jest świetna – zarówno na lodowisku, gdzie kibice krzyczą, co momentami aż przytłacza, jak i w wiosce olimpijskiej. Rozmawiałem już z wieloma osobami z polskiej reprezentacji i powiedziałbym, że to po prostu olimpijska rodzina. To wspaniałe – mówił.
Reprezentantów Polski w short tracku czekają jeszcze dwa starty – Pigeon w środowy wieczór powalczy o medal na 500 metrów, a Natalia Maliszewska, Gabriela Topolska i Kamila Sellier w piątek rywalizować będą na dystansie 1500 metrów.




